T:RAF - Twój: Rozwój, Aktywność, Forma

Dofinansowanie z Unii Europejskiej

Projekt współfinansowany
ze środków Unii Europejskiej
w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego
Kapitał Ludzki Narodowa Strategia Spójności
Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich
Unia Europejska Europejski Fundusz Społeczny
NiedobczyceNiewiadomNiedobczyceNiewiadomNiedobczyceNiedobczyce - Niewiadom
Jesteś tutaj: Strona główna » 7 pytań na 7 dni

Medycyna na Cambridge - Marta Chlubek (28 lutego 2017)

Marta Chlubek na tle portretu patronki swojego koledżu Lady SussexMarta Chlubek na tle portretu patronki swojego koledżu Lady Sussex

Miałam szczęście dorastać w tradycyjnej wielopokoleniowej rodzinie, wśród zaprzyjaźnionych sąsiadów, co dla dziecka oznacza poczucie przynależności i stabilizacji; niewielu moich znajomych w Anglii ma podobne doświadczenia.

Mirosław Górka: Dzień dobry Pani Marto, jaką dzisiaj mamy pogodę w Anglii? Pytam, gdyż nad Rybnikiem wisi czapa smogu, co może się kojarzyć Wyspiarzowi z mgłą… chociaż niekoniecznie…  bo w grudniu 1952 roku londyńska mgła, która jak się później okazało była smogiem i zabiła aż 12 000 osób…
Marta Chlubek: Angielska pogoda jest zawsze łagodniejsza niż polska, dzisiaj 16. lutego jest słonecznie i ciepło, chociaż słońce momentami chowało się za chmurami. Wiosenne rośliny już dawno obudziły się do życia, zresztą dzięki wilgotności i łagodnemu klimatowi na południu Anglii jest zielono przez cały rok. Poza tym mimo tego, co działo się w 1952 roku w Londynie, Cambridge jest jednym z najczystszych miejsc w Anglii, powietrze pachnie co najwyżej mokrą trawą albo smakołykami z okolicznych restauracji, co po pobycie zimą w Rybniku jest przyjemną odmianą.


MG: Zostawmy jednak tą ponurą atmosferę na boku, bo hrabstwo Cambridgeshire należy do bardzo malowniczych terenów Anglii. Proszę opowiedzieć, jak doszło do tego, że trafiła Pani na ścieżkę angielskiej edukacji? Proces aklimatyzacji przebiegł sprawnie? Były jakieś trudności, czy wszystko poszło, że tak powiem, z górki ?
MCH: Jestem w Anglii od września 2013 roku, kiedy to przeprowadziłam się do małej wioski Stratton-on-the-Fosse nieopodal Bath, gdzie przez dwa lata uczyłam się w szkole Downside.  Znalazłam się tam dzięki Towarzystwu Szkół Zjednoczonego Świata im. Prof. Pawła Czartoryskiego, które od 1991 roku przydziela ambitnym i zdolnym uczniom z Polski stypendia na naukę w angielskiej szkole. Trafiłam w niesamowicie malownicze, ale i odludne miejsce, gdzie przez dwa lata uczyłam się od mądrych i życzliwych nauczycieli, zaprzyjaźniałam się z ludźmi z innych krajów i podziwiałam piękno szkoły i okolic. Downside to katolicka szkoła prowadzona przez mnichów, prowadzona przy opactwie z imponującą katedrą, uczniowie na co dzień chodzą w eleganckich mundurkach i nawet zajęcia sportowe odbywają w wyznaczonych strojach.
W 2015 roku dostałam się na medycynę na uniwersytecie w Cambridge, gdzie jestem do teraz. Nie przypominam sobie żadnych trudności z przeprowadzką, zawsze byłam ciekawa nowych doświadczeń, chciałam poznawać nowe miejsca i innych ludzi.


MG: Swoją przyszłość wiąże Pani z medycyną, co mnie w sumie mnie nie dziwi, gdyż Pani rodzice są lekarzami. W jakiej specjalizacji by się Pani widziała? Podąży Pani drogą mamy lub taty? A może nowy wektor w rodzinie Chlubek?
MCH: Jestem dumna ze swoich rodziców, ale nie wiem czy podążę drogą któregoś z nich! Prawdę mówiąc, nie mam pojęcia czym będę się zajmować za 5 albo 10 lat. W zeszłym roku w ramach zajęć z anatomii przeprowadzaliśmy osobiście sekcje zwłok i dzięki temu machaniu skalpelami i danej nam względnej samodzielności wszyscy chcieliśmy wtedy być chirurgami. Tak naprawdę jednak pierwsze poważne zajęcia praktyczne zaczynają się na czwartym roku, więc dopiero wtedy dowiem się, co mnie interesuje najbardziej. Studia trwają w sumie sześć lat, potem przez dwa lata odbywa się staż na różnych oddziałach i dopiero potem wybiera się specjalizację, więc mam jeszcze czas, żeby wiele razy zdecydować się, a potem zmienić zdanie.


MG: Ponoć z dumą nosi Pani bluzę Sidney Sussex… A jak jest ze słynną rywalizacją sportową pomiędzy koledżami i oczywiście Oxfordem? Należy Pani do któryś z sekcji sportowych?
MCH: Sidney Sussex to nazwa mojego koledżu, koledże zaś to jednostki należące do uniwersytetu w Cambridge, które zapewniają studentom zakwaterowanie i zindywidualizowaną opiekę akademicką. Uniwersytet natomiast dba o stronę merytoryczną, wykłady, zajęcia praktyczne, egzaminy itd. Najłatwiej jest to zrozumieć przez porównanie do domów w Hogwarcie. Mój koledż jest jednym z mniejszych, na roku jest koło 70 osób. Został założony w 1596 roku i jako jeden z najstarszych znajduje się w ścisłym centrum Cambridge. W godle, które znajduje się na mojej ulubionej bluzie, widoczny jest niebieski kolec jeżozwierza na pamiątkę herbu rodu założycieli.
Faktycznie koledże rywalizują między sobą w niezliczonej liczbie dyscyplin sportowych, a najlepsi sportowcy trafiają do drużyn reprezentujących cały uniwersytet przeciwko Oksfordowi i innym uczelniom. Sama w Downside uprawiałam biegi przełajowe, a w Cambridge przez dwa trymestry grałam w lacrosse i przez dwa trymestry trenowałam wioślarstwo.


MG: Wiem, że chętnie czyta Pani Stary Testament po hebrajsku…  To kolejna pasja po medycynie? To chyba także zasługa Pani wujka, abp. Damiana Zimonia?
MCH: Przez dwa lata uczyłam się hebrajskiego pod okiem ojca Anzelma, jednego z nauczycieli w Downside. Jego znajomość języków obcych i ciągła dociekliwość były niesamowite. Stary Testament analizowaliśmy przede wszystkim pod względem językowym i jako tekst literacki, czasem porównywaliśmy różne tłumaczenia, głównie na niemiecki, angielski i polski. Niewielu spotkałam ludzi, którzy tak dobrze rozumieliby moją miłość do gramatyki i obcych słówek…
Myślę, że gdyby nie moje zainteresowanie językami nigdy nie znalazłabym się w Anglii ani na Cambridge. Pod koniec podstawówki zaczęłam na poważnie uczyć się angielskiego i czytać angielskie książki, dzięki czemu nie miałam problemów z nauką po angielsku, ale też (tak sądzę) zrobiłam wrażenie na komisji przydzielającej stypendia.
Wujek Damian jest szacowną osobistością, zawdzięczamy mu mnóstwo mądrych książek i moje ulubione wydanie Biblii po angielsku i chińsku. Jeśli chodzi o rodzinne wpływy, to jednym z najsilniejszych był prawdopodobnie jego kuzyn a mój Dziadek Bernard – jego ciekawość do wszystkiego, miłość do literatury, szczególnie do niemieckiej poezji, fascynacja łaciną i pracowitość.  Pamiętam jak razem uczyliśmy się francuskiego kiedy poszłam do pierwszej liceum. Za to zanim przeprowadziłam się do Anglii moim autorytetem w kwestii angielskiego był zawsze tata.


MG: Wiem, że na uczelni może być maksymalnie 10 procent studentów z zagranicy. Zapewne koledzy i koleżanki pytają Panią o Polskę? Jak oni postrzegają kraj nad Wisłą? Co o nim wiedzą? Mówi im Pani trudne zdania do powtórzenia, np. „W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie”?
MCH: Wielka Brytania jest na tyle wielokulturowym krajem, że nikogo nie dziwi obecność osób z zagranicy i powszechny jest pewien poziom wiedzy na temat obcych krajów; Polska na przykład dosyć słusznie kojarzy się ze śniegiem, tanim alkoholem i imigrantami. Nierzadkie są skojarzenia z Oświęcimiem i drugą wojną światową, trochę rzadsze – z komunizmem i Solidarnością. Niektórym Anglikom Polska nie kojarzy się z niczym, tak jak nam z niczym nie kojarzą często ich ojczyste kraje.
Zazwyczaj doceniam wysiłek tych, którzy naprawdę chcą nauczyć się paru słów po polsku –  ja też nie mówię po angielsku bezbłędnie – dlatego nie śmieję się z niczyjej wymowy, chociaż zazwyczaj nawet „cześć” sprawia problemy. Dla Anglików polski brzmi jak ciąg spółgłosek „sz” i „cz” wymawianych na przemian z dźwięcznym „r”.


MG: Na koniec muszę zapytać o Niewiadom. Jak Pani wspomina tą dzielnicę Rybnika? Odwiedza Pani często rodzinę? No i najważniejsze, czy po studiach wróci Pani do Polski?
MCH: Spróbuję odpowiedzieć po kolei. Niewiadom to miejsce gdzie spędziłam jak na razie największą część swojego życia, wszystkie moje przeżycia i wspomnienia z dzieciństwa są zakorzenione wśród miejsc i osób z tego rejonu Polski. Miałam szczęście dorastać w tradycyjnej wielopokoleniowej rodzinie, wśród zaprzyjaźnionych sąsiadów, co dla dziecka oznacza poczucie przynależności i stabilizacji; niewielu moich znajomych w Anglii ma podobne doświadczenia. W dodatku Śląsk ma swoją odrębną historię i kulturę, co pomaga w tworzeniu poczucia lokalnej przynależności. Trochę dziwi mnie zawsze myśl, że moje dzieci będą miały takie właśnie życie, w którym przeprowadzki są normą, w dużym mieście, wśród przedstawicieli przeróżnych kultur, czasami tylko odwiedzając rodzinę rozsianą po świecie.
Na razie spędzam w domu dosyć dużo czasu, wracam na Boże Narodzenie, Wielkanoc i część wakacji letnich.  Dzięki fejsbukowi, skype’owi i tym podobnym wcale nie jest trudno być na bieżąco z rodzinnymi sprawami. Mimo że tęsknię czasem za możliwością wpadnięcia na herbatkę do babci po południu, a szczególnie za najmłodszymi członkami rodziny, myślę, że nie wrócę po studiach do Polski. Angielski system edukacji przygotowuje do pracy w angielskiej służbie zdrowia, poza tym brakowałoby mi różnorodności kulturowej Wielkiej Brytanii. To trochę jakbym nie ruszając się poza Cambridge mogła odwiedzać te wszystkie miejsca na świecie, do których też chciałabym kiedyś pojechać. Moi znajomi są w większości tutaj, w Anglii. Niczego nie mogę jednak wykluczyć!

 

Marta Chlubek - wychowywała się w Niewiadomiu, w tradycyjnej śląskiej rodzinie. Od 2013 roku mieszka w Anglii, gdzie trafiła z a sprawą Towarzystwa Szkół Zjednoczonego Świata im. Prof. Pawła Czartoryskiego, które od 1991 roku przydziela ambitnym i zdolnym uczniom z Polski stypendia na naukę w angielskiej szkole. Ukończyła elitarną szkołe Downside, a obecnie kontynuuje naukę w najstarszym w Anglii i jednym z najlepszych Uniwersytetów na świecie - Cambridge.



Newsletter

Zapisz się do newslettera, a prześlemy Ci najnowsze informacje o projekcie!

 

 

Newsletter

Kontakt

Ośrodek Pomocy Społecznej

44-200 Rybnik

ul. Żużlowa 25

tel. +48 32 422 11 11 w. 35

Mirosław Górka - koordynator

e-mail:koordynatorops@trafrybnik.pl

biuro projektu:

e-mail:biuroops@trafrybnik.pl

Program UE

  • Kapitał Ludzki Narodowa Strategia Spójności
  • Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich
  • Unia Europejska Europejski Fundusz Społeczny

Strona Internetowa Bez Barier
Serwis spełnia wytyczne dostępności WAI:AA (WCAG 1.0 Priority 2) oraz Section 508